To nie sztuka wybudować nowy dom. Sztuka sprawić, by miał w sobie duszę...

sobota, 7 czerwca 2014

Równowaga w przyrodzie musi być

Nauka od zawsze nam pokazywała, że równowaga w przyrodzie być musi. Kiedy więc uradowani podziwialiśmy w końcu garaż postawiony na właściwym miejscu....





 Zadzwoniła do nas Pani z Wodociągów z informacją , że ktoś zaiwanił nam wodomierz i żeby mieć wodę musimy go założyć. Cóż więc było robić trza było jak najszybciej do sklepu by nie wydłużać w nieskończoność rozpoczęcie prac.

Ech....

wtorek, 27 maja 2014

Pod górkę

No i się zaczęło ... 

Na poczatku  zeszłego tygodnia miał już stać blaszak.... Ale.... panom popsuł się samochód. Jak w końcu zadzwonili w piątek, że we wtorek będą z niecierpliwością oczekiwaliśmy ich przyjazdu i co? Myślicie, że stoi?  Okazało się, że wczoraj wieczorem ktoś z okolicznych mieszkańców wpadł na genialny pomysł i nawiózł  świeżej ziemi na mały dołek. Pewnie chciał dobrze ale dziś ciężarówka o mało co nie ugrzęzła na drodze do działki, w tym właśnie dołku... Ziemia nie ubita, koła zaczęły boksować i lipa.  Więc a i owszem blaszak  stanął ale  nie u nas!  Została podjęta szybka decyzja żeby zawieźć go do naszego majstra. Teraz musimy go jakoś przetransportować  na przygotowane pod niego miejsce. Choć jak widać, może nie musimy mieć garażu, jest nam po prostu zbyteczny skoro auto 400 m przed działką prawie ugrzęzło.

Ale, ale najważniejsze, wczoraj był doskonały dzień na wykopki. Pan KOPARKOWY był i pięknie wszystko wyrównał. Zrył lewą górę zaraz przy miedzy,  zakopał "dziurę" przy drodze, dzięki czemu auta z zatowarowaniem mogą spokojne wjechać na plac budowy i co najważniejsze ściągnął humus.




Buziaczki 

D.

poniedziałek, 26 maja 2014

Proszę Szanownej wycieczki....

Tutaj będzie nasz dom....


Nadarzyła się okazja by na działkę przywieźć część naszej rodzinki, poopowiadać im co i jak i pomału oswajać ich z myślą dokąd będą niedługo przyjeżdzać . Pokonali trasę całkowicie namacalnie i już się nie wyprą że drogi nie znają. 


A dla nas dodatkową niespodzianką  były naznaczone miejsca do wykopu



Buziaczki

D.

poniedziałek, 19 maja 2014

Sianokosy

Teraz dopiero widać jaki to kawał pola.....


Trzeba było wykosić trawiszcze i przygotować działeczkę do działań zbrojnych. 


W końcu przestało padać i od niedzieli mamy piękne słońce, pozwoliło to w końcu na wycięcie pasa pod garaż oraz pod dom.  Ten prostokąt w głębi po prawej stronie to pod dom natomiast tam w głębi pod garaż.


O tu widać miejsce na domek. Majster  stwierdził, że do środy wszystko będzie ścięte więc nie ma co się martwić.


Mamy jednak już pierwszego dzikiego  lokatora, pomijając te grające w trawie świerszcze.  Zamieszkała w dziurze wykopanej w ramach sprawdzania wód gruntowych.

Buziaczki.

D.

sobota, 10 maja 2014

Wytyczeni

Kto by się spodziewał że nawet oberwanie chmury nie będzie nam straszne aby dotrzeć na tyczenia naszego domeczku. Fakt, że według prognostów to miały być przelotne opady, tylko, że dokładnie co chwile i to z mocnym natężeniem. 
Grunt, że geodeci dotarli na czas, robotę wykonali, paliki w tyczonych krańcach domu wbili i pierwszego wpisu do KB dokonali.  Niestety dziś bez zdjęć, bo szkoda było aparatu w tą ulewę wyciągać a i jakoś nam działka zarosła, że i palików z daleka nie widać. Ale niedługo nadrobimy. 

Tym to oto sposobem oficjalnie zaczęliśmy budowę.

Buziaczki 

D.

wtorek, 1 kwietnia 2014

Gwoli ścisłości

Gdyby ktoś się pytał i miał jakieś wątpliwości uzyskanie PNB nie jest końcem papierologii. O nie! Najpierw czekaliśmy 14 dni na uprawomocnienie i najważniejszą pieczątkę 


 a  wraz z nią dostalismy kilka dokumentów do wypełnienia i oczywiście następnie złożenia gdzie trzeba. Kto by się tego spodziewał? Budowanie domu to w pierwszej kolejności gromadzenie papierów.


 Bo najważniejsze o czym należy pamiętać przed rozpoczęciem przygotowania terenu budowy należy o tym fakcie poinformować Inspektorat Nadzoru na min 7 dni przed planowanym rozpoczęciem. Inaczej.... inaczej trzeba przywrócić działkę do stanu pierwotnego łącznie z zasadzeniem przysłowiowego źdźbła trawy jeśli tam było. I to nie jest ironia. Więc działamy dalej, wypełniamy i składamy.

A teraz pozdrawiamy.

D.

sobota, 22 marca 2014

Pierwsze kroczki

         Rozmów z  majstrami odbyliśmy kilka, a później zasięgnęliśmy o nich języka u pobliskich sąsiadów. Teraz już wiemy na 100%, że tutaj wszyscy się znają. Choć nie wygląda to na wioskę z przysłowiowymi 10-cioma budynkami na krzyż. Ale jeden u drugiego robił, albo wykańczał a jak nie u niego to u kogoś z rodziny. Rozważyliśmy za i przeciw i suma summarum pozostał nam jeden. Hurra! Dzięki temu doszło do ostatecznego spotkania z "człowiekiem od nas". Mamy wujka, a dokładniej mój mąż go ma, który to na budowlance zjadł zęby i niestety nie chciał nam chatynki budować. Wiadomo czemu... Lepiej później nie mieć do siebie pretensji o jakąś pierdołę. I z przyjemnością urządzić wspólnego grilla.  I słuszna decyzja! Ale na lodzie nas nie zostawił. Ufff... Zaoferował, że będzie nam majstrów doglądał, bo wiadomo, on się zna a my nie będziemy nad nimi cały dzień wisieć. Dzięki Bogu. Nie musimy robić dodatkowych specjalizacji w zakresie budowlanki. Bo któż by nam tak szybkiego magistra z tej dziedzinie dał.  Choć wiadomo, że i tak nasza wiedza się pogłębiać będzie w trakcie budowy. 
       Ostatecznie uzgodniliśmy, że zaczynamy po Wielkanocy! Kurdeeeee, toż to tylko miesiąc, żeby ogarnąć temat na tyle, żeby móc łopatę w ziemię wbić. Musimy do tego czasu  mieć prąd budowlany, kierownika budowy, zgłoszenie w Inspektoracie rozpoczęcia prac, blaszaka na składowanie materiałów, wytyczony budynek  i  zamówione pierwsze materiały.  
    Wujo działeczkę zlustrował i ze zdziwieniem stwierdził, że "macie sąsiadów!". Cóż za niespodzianka! Czyli nie jest to totalne zadupie jakby  się mogło niektórym wydawać. 
     Teraz tylko czekamy na wstępne wyliczenia majstra potrzebnych materiałów i działamy dalej. 


Buziaczki

D.